🥅 Nie Chcę Mieć Więcej Dzieci
Coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci.Nie wierzą oni w skuteczność szczepionek i uważają, że mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Często posługują się również argumentem, że szczepionki są wymysłem koncernów farmaceutycznych, które produkują je wyłącznie po to, żeby na nich zarabiać (dodajmy: ogromne pieniądze), nie przejmując się ich wpływem na
3 lipca 2023. „Kobiecość to nie tylko rodzenie dzieci, ich wychowywanie i kochanie, lecz przede wszystkim bycie człowiekiem” – mówi Katarzyna Miller. (Fot. iStock) „Matką nie będę, ale to nie znaczy, że nie mogę mieć ciekawego życia, którego ważną częścią stanie się bycie potrzebną innym dzieciom” – przekonuje
Desperacko chcę trzeciego, a mój mąż nie. Mam 41 lat i ta niechęć prawdopodobnie nas wykończy. Konfesjonał #92100398. Chcę innego, mąż nie chce z powodu moich problemów ze zdrowiem psychicznym po moim jedynym. Konfesjonał #90838991. Cieszę się, że nie mamy więcej dzieci, ale opłakujemy, że nie mamy już dziecka
Ma 7 dzieci i godzi to z pracą. "500 plus nie jest wielką łaską". Agnieszka Stefaniuk ma dużą rodzinę z wyboru. Odpowiada o niej, bo chcę zdjąć z wielodzietnych rodzin łatkę "patologii
Alarmujące wyniki badania: Polki nie chcą zostawać mamami. Jest ich znacznie więcej niż jeszcze 5 lat temu. To dramatyczna prognoza dla naszej sytuacji demograficznej. To, że Polska ma kłopot z dzietnością, nie jest żadnym odkryciem. Nie pomagają nawet takie programy jak Rodzina 500 plus, których celem było zachęcenie młodych
Po pierwsze w Polsce zarobki są na skandalicznym poziomie, więc muszę walczyć o przetrwanie własnej osoby, na dzieci już nie starcza, chyba że chcę im zafundować biedę, w jakiej sama żyłam. Po drugie w Polsce pracuje się nie 8 a 12 godzin, albo więcej, więc nie ma czasu nawet na psa, czy kota, o dziecku nie wspominając.
Sylwia Peretti nie chce mieć więcej dzieci (pudelek) Sylwia Peretti to "osobowość telewizyjna", której kariera rozkwitła dzięki udziałowi w show "Królowe życia".
Chcę, żeby moje dzieci też w przyszłości trzymały się razem, mogły na siebie liczyć. Powiedziałem o tym Marlence. Była zachwycona. Mówiła, że ona też nie wyobraża sobie życia tylko we dwoje, że chętnie urodzi mi nawet czwórkę. I że mi to uroczyście obiecuje. Ale nie spełni obietnicy od razu.
„Chcę mieć dziecko właśnie z nim. On jest piękny, inteligentny, cudny… Nawet nie będzie wiedział, że mnie zapłodnił!”. Kiedy usłyszałam zgrzyt klucza w zamku, szybko wyłączyłam komputer i poszłam do kuchni przygotować obiad. Tamtego wieczoru zamierzałam spróbować pierwszy raz…
DUhVe. Nie jestem pewna, czy na macierzyństwo kiedykolwiek przychodzi odpowiednia pora. Nie da się ukryć, ze dzieci wywracają człowiekowi życie do góry nogami. Jodi Picoult, „Dziewiętnaście minut” To bardzo ciekawe doświadczenie, niespiesznie dobijać trzydziestki. Co prawda sporo jeszcze przede mną, ale od babć i ciotek od dawna słyszę, że się starzeję. I że to niedobrze, nie mieć męża i dzieci. Woleć kino i kawiarnie, zamiast smoczków i pieluch. I ja te smoczki i pieluchy szalenie szanuję, chociaż cieszę się, że dzieją się jeszcze poza mną. Jest jednak kilka tekstów, które słyszeć da się regularnie. Jak życzenia na święta albo wiosną kosiarkę sąsiada. Poza gromkim: „jak to?!”, rzecz jasna. Jak macie swoje, to dopisujcie. Wysłuchiwanie ich bywa czasem zabawne. O wiele bardziej zresztą, niż towarzyszących im epitetów, że jesteś egoistyczna/niedojrzała/wygodna (niektórzy mówią na to: wolna). A zatem. 10 tekstów, które słyszysz, kiedy nie chcesz mieć dzieci: 1. Teraz tak mówisz Owszem. Bo mówienie ma to do siebie, że jest czynnością, odbywającą się w czasie teraźniejszym. Nie przeszłym i nie przyszłym. Mówienie dzieje się tu i teraz i tak, tu i teraz oświadczam, że nie chcę mieć dzieci. 2. Twoje ciało jest do tego stworzone Jest też stworzone do całej masy innych rzeczy. Może na przykład zwisać głową w dół nad przepaścią, praktykować jogę ze szczególnym namaszczeniem dla pozycji psa, a także uprawiać seks z kumplem z roboty, chociaż o większy temperament posądzałabyś otwieracz do konserw. Naprawdę – to, że coś się do czegoś nadaje, nie znaczy, że do tego ma służyć. MacBook także nadaje się na deskę do krojenia, a jakoś nikt nie sieka na nim cebuli. 3. Nikt się z Tobą nie ożeni Spoko, mogę żyć w nieślubnym związku. Pewnie, że może być o to afera. Że mogę zakochać się po uszy w mężczyźnie, który za szczyt szczęścia uzna gromadkę dzieci, niestety własnych. Ale może wtedy on mnie przekona. Albo ta miłość między nami. Bo gderanie osób postronnych działa na mnie jak zeszłoroczny śnieg. 4. Nie uśmiechasz się na widok cudzych bobasków? Nie. 5. Wszystkie Twoje koleżanki mają dzieci! Trzy czwarte z nich ma też nerwicę, a jedna piąta regularnie chce podciąć sobie żyły. Ale ogólnie są strasznie szczęśliwe i tylko czasem powtarzają w słuchawkę: „zabierz to wreszcie ode mnie”. 6. Ale teraz dla dzieci są takie ładne ubranka i zabawki! Dla dorosłych też. Wystarczy wejść sobie do butiku, w którym ceny zaczynają się tam, gdzie kończy się moja pensja. Ale rozumiem, że ktoś woli różowe śpiochy niż nową torebkę od Michaela Korsa. Nie, jednak nie rozumiem. 7. Będziesz później żałować A Ty żałujesz, że nigdy nie byłeś na Marsie? Że nie skakałeś przez płonące hula hop ani nie wydziergałeś polskiej flagi z włosów tajskiej dziewicy? Nie żałujemy rzeczy, których nie chcieliśmy. Płakanie za nieznanym jest jak wołanie do Yeti. Można, tylko po co? 8. Przecież to naturalny instynkt! Naturalnym instynktem jest też walka o terytorium czy zdobywanie pokarmu. A jakoś nie skaczemy sobie do gardeł i potrafimy po ludzku to obejść. Naprawdę, instynkty są całkiem nieźle tłumione. Nie wszystkie i nie u wszystkich ujawniają się z taką samą potęgą. 9. Kto się Tobą zajmie na starość? Albo jeszcze lepiej: na starość nikt Ci szklanki wody nie poda. I to jest bardzo ładna definicja, robiąca z dziecka podajnik na wodę. Z całym szacunkiem, ale ile jest rodzin, w których dzieciaki powyjeżdżały do innych miast albo państw? Ile z nich zjeżdża, kiedy rodziców przygniata starość? To przykre, ale tradycja zajmowania się rodzicami mocno już podupadła. Kiedyś mówiło się, że rodzice mają dzieci, żeby na starość to dzieci miały rodziców. Teraz każdy jest sam ze sobą. Jesteśmy pokoleniem egoistów, najwyższa pora wreszcie się z tym zmierzyć. Zresztą, rodzimy dzieci czy niańki? 10. Jesteś bezpłodna? A Ty, jak nie kupujesz pomarańczy, to jesteś biedna? Nauczmy się odróżniać świadome decyzje od chorób, ułomności, defektów. Jest coś takiego jak wolna wola, a także możliwość wyboru. Każdy z nas sam decyduje o swoim życiu i ciele. To, że wybieram drogę A, nie znaczy, że droga B została zamknięta. Każdy może iść, dokąd chce. fot.
Gdyby teraz ktoś wparował mi do mieszkania i zadał znienacka pytanie: „Ej, Ty, Szczęśliva, to co? Słyszałem, że planujesz za moment zajść w ciążę?!” to zapewne zemdlałabym w jednej sekundzie i wymagałabym co najmniej resuscytacji ;-) Dzisiejszy dzień tak dał mi w dupsko, a właściwie to dzieci tak dały mi popalić, że dosłownie marzę tylko, aby wszyscy rozeszli się samodzielnie do swoich łóżek i zasnęli, pozwalając mi spać snem kamiennym do samego rana. Niedoczekanie! :D Nie skłamię, jeśli napiszę, że mam tak mniej więcej co drugi dzień, że o pewnej godzinie niemoc mnie ogarnia, dzieciaki uwieszają się moich nogawek i gdybym miała w tym wszystkim teraz stać z dużym brzuchem i narzekać na mdłości albo zgagę oczekując trzeciego dziecka, to pewnie opadłabym z sił na samą myśl o tym :D Prawda jednak jest taka, że planujemy jeszcze co najmniej jednego malucha, o ile oczywiście szczęście nam dopisze, tylko to jeszcze nie jest ten moment ;-) Jeszcze nie ten. Dlaczego więc zadałam w tytule posta pytanie? Co robić kiedy partner nie chce mieć kolejnego dziecka? Kiedy mąż opiera się przed ojcostwem, potomstwem i kręci nosem? I jak to się dzieje, że on lub ona nie chce mieć drugiego czy trzeciego maleństwa? Napisał do mnie Ktoś. Czytelniczka nie podpisała maila swoim imieniem, dlatego niech pozostanie Ktosiem na potrzeby tego postu. Mamy z mężem ponad czteroletnią córeczkę. Od roku wspominam mężowi, że bardzo chciałabym mieć drugie dziecko, ale on konsekwentnie się nie zgadza. Przyznaje, że zwyczajnie już mu się nie chce bawić w pieluchy. Poza tym facet jak wiadomo lubi się wyspać do pracy a z dzieckiem wiadomo. Mieszkamy w jednym pokoju i nie ma możliwości, żebym chociaż poszła karmić małą do innego pokoju. Ja to rozumiem, bo też lubię spać, ale wiecznie nie będzie to trwało. Córka też non stop mówi, że chce siostrzyczkę. Koleżanki mówią, że nie mogę go zmuszać, bo jakbym ja się czuła, gdyby mnie ktoś zmuszał do macierzyństwa. Proszę, jeśli to możliwe napisz, co myślisz na ten temat. Za każdą odpowiedź będę wdzięczna :-) Zatem, co robić, jeśli partner nie chce dziecka? Przede wszystkim rozmawiać. Bez ciśnienia, bez niepotrzebnej presji. Wiem coś o tym. Jakiś czas temu mój mąż nalegał, abyśmy rozpoczęli starania o drugie dziecko. A ja wtedy jedyne, o czym myślałam, to wreszcie przespać w jednym kawałku cała noc! Zwyczajnie nie byłam gotowa na pojawienie się drugiego malucha i jakiekolwiek próby namawiania mnie do tego, spełzłyby na niczym. Broniłabym zacięcie mojego zdania. Mój mąż wtedy przyjął metodę „na przeczekanie”. I rzeczywiście, raz po raz wspominał o drugim dziecku, rozbudzając moje chęci, ale nie naciskał. Pokazywał mi te piękne chwile, wpływał na moją wyobraźnię. Zasiał ziarno, jednym słowem :D I ono sobie kiełkowało, momentami usychało, … aż do momentu, w którym … nasz pierworodny podrósł a my za obopólną zgodą zdecydowaliśmy, że to jest właściwy moment, aby powiększyć rodzinę! ;-) Co jeszcze można robić? Pokazywać partnerowi plusy i uświadamiać o ulotności tych minusów. Zgodzę się, że każde dziecko wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami. W momencie pojawienia się dziecka, w tym kolejnego, tracimy tę naszą dawną swobodę i poniekąd dedykujemy sporą część naszego wolnego czasu na czynności, które nie każdemu przynoszą 100% przyjemności. Staram się teraz nie ugłaskiwać tego rodzicielstwa. Gdyby przedwczoraj ktoś zapytał mnie, jak się czuję jako mama, odpowiedziałabym, że nie mogę czuć się lepiej! Gdyby ktoś to samo pytanie zadał mi dzisiaj, na dzień przed wylotem mojego męża i z wyrzynającymi się trzonowymi zębami mojego juniora, to odpowiedziałabym, że „zabierzcie mnie stąd”! ;-) Jest z tym macierzyństwem różnie, kwadratowo i podłużnie. Kocham moje dzieci szalenie, jednak nie ukrywam, że tęsknię momentami za chwilą odpoczynku. Zdaję jednak sobie sprawę, że te gorsze chwile mijają, a moje gorsze dni to tylko ulotne chwile, bo gdy patrzę na moich dwóch synów, którzy cudownie zaczynają się razem bawić, tulą się do siebie, wspierają, wycierają sobie łzy, dopingują się wzajemnie, to wiem, że … nie mogliśmy podjąć lepszej decyzji! Chłopaki mają siebie! Braterska miłość i świadomość posiadania rodzeństwa to coś wspaniałego. Wiem coś o tym, bo sama jestem najstarszą siostrą, dlatego trzeci maluch do tej gromady byłby cudownym dopełnieniem dla nich samych! Być cierpliwym, jeśli kobieta lub mężczyzna nie jest jeszcze na to gotowy. To cholernie ważne, aby być cierpliwym. To, że my jesteśmy gotowi nie znaczy, że nasz partner również jest gotowy. Dla jednych pojawienie się dziecka jest spełnieniem marzeń, a dla drugich jest jeszcze w sferze wielkich niewiadomych i totalnego niepokoju. Nie decydować za partnera … i uszanować jego decyzję. I tutaj kłania się poszanowanie dla drugiej osoby. Jeśli nasz facet nie chce dziecka, to nie znaczy, jak to niektórzy sobie pokrętnie tłumaczą, że on jeszcze nie wie, że chce mieć brzdąca :D To trochę naginanie rzeczywistości, choć rzeczywiście większość przyznaje, że nie żałują i nie wiedzą, jak mogli inaczej ;-) Decyzja o posiadaniu dziecka to zdecydowanie nie to samo, co zakup chomika, nowego etui do telefonu czy wymiana paska rozrządu. To decyzja na całe życie. Skoro darzymy drugą osobę miłością, to szanujemy również jej zdanie i wspólnie planujemy. „Wspólnie” to słowo klucz. Niektórzy zupełnie świadomie nie chcą mieć dzieci i nasze próby przekonywania zdadzą się na nic… Przypomniała mi się pewna dyskusja w tym miejscu, kiedy to jedna z kobiet przyznała się, że zdecydowała za faceta i świadomie odstawiła tabletki antykoncepcyjne nie informując go o tym. Słabe to było, tak tylko powiem od siebie. Gdyby mnie ktoś wmanewrował w tego typu akcje – oczywiście, że zapewne kochałabym dziecko i byłoby ono całym moim światem, ale miałabym bardzo ograniczone zaufanie do mojego partnera na przyszłość i zabezpieczałabym się podwójnie albo potrójnie, bo miałabym świadomość, że moje zdanie może nie liczyć się dla tej osoby i nie ma oporów by postępować wbrew moim życzeniom. Dobra, ale zakończmy to optymistycznie, wszak to bardzo pozytywny temat! ;-) Co można robić, aby przekonać faceta czy kobietę do założenia rodziny, posiadania dziecka i wicia gniazda? Trzeba wykazać się niezwyciężoną ilością cierpliwości i przede wszystkim szczerze pogadać, choćby tych rozmów do rana i przy winie miały być setki, jak to było kiedyś u mnie ;-)
16 czerwca 2014 Coraz rzadziej decydujemy się na posiadanie dziecka. Aby nie dochodziło do wyludnienia, jedna Polka powinna urodzić co najmniej dwójkę dzieci Według najnowszego raportu Europejskiego Biura Statystycznego – Eurostat w 2060 roku liczba ludności w Polsce zmniejszy się z 38 mln do 33 mln Główny powód jest jeden – coraz rzadziej decydujemy się na posiadanie dziecka. Aby nie dochodziło do wyludnienia, jedna Polka powinna urodzić co najmniej dwójkę dzieci. Dziś na każdą z nich przypada 1,3 dziecka i ten wskaźnik będzie raczej spadał. Rodzi się zatem pytanie, co jest tego przyczyną? Przecież dzieci to tyle szczęścia, miłości, sens życia, prawda? Tak, jest jednak warunek- trzeba je najpierw mieć aby przyznać mi rację. Ci którzy dopiero stoją przed wyborem założenia rodziny, nie za bardzo się śpieszą. Osoby bezdzietne coraz częściej stawiają na wolność, karierę i samorealizację. Niby chcą mieć dzieci, ale jeszcze nie teraz. Najpierw muszą zapewnić solidne fundamenty pod założenie rodziny, czyli dobrą pracę, odpowiedniego partnera etc. Nie byłoby w tym nic złego. Lepsze takie podejście niż wkroczenie w dorosłość bez żadnego przygotowania. Nie mniej jednak jak już wciągnie nas wir dzisiejszego konkurencyjnego świata stawiającego 'ja’ na pierwszym miejscu, to w miarę upływu czasu coraz trudniej będzie nam podjąć decyzję o dziecku. Po prostu zdominuje nas uczucie ciągłego braku czasu. Powicie nowego życia zaś będzie ostatnią rzeczą jaką będziemy chcieli zrobić. W konsekwencji odkładamy decyzję o dziecku w nieskończoność, bo nigdy nie nastanie to „dobry moment”. W taki sposób społeczeństwo się starzeje, a przyrost naturalny jest ujemny. Kiedy w końcu małżeństwo zdecyduje się na jedno dziecko, często to jedno stanie się ostatnim. Mamy już za sobą kilka lat poświęceń, ciężkiej pracy i teraz chcielibyśmy znowu się wysypiać, nie musieć ciągle pilnować malucha czy pomagać mu w każdej czynności. Spełniliśmy swój obywatelski obowiązek. Spłodziliśmy potomka i teraz możemy odetchnąć. Jest to oczywiście dość egoistyczne podejście. Po pierwsze jedno dziecko nie uratuje społeczeństwa przed kurczeniem. Po drugie, co ważniejsze, nasze dziecko będzie samo. Oczywiście będzie miało rodziców, dalszą rodzinę, kolegów. Jednak posiadanie rodzeństwa, to jest coś czego się nie da zastąpić. Więź łącząca braci, siostry jest wyjątkowa. Razem się rozwijają, poznają świat. Razem stawiają czoła problemom, wspierają. Razem knują przeciwko rodzicom i kryją kiedy drugie coś nabroi. Naprawdę warto zapewnić dziecku takiego kompana przez życie. O posiadaniu więcej niż dwójki dzieci nie będę się na razie wypowiadał. Są różne zdania na ten temat. Jedni mówią, że im więcej tym lepiej. Inni, że różnica pomiędzy trójką a dwójką jest taka jak pomiędzy jednym, a dwoma razy dwa. Wierzę na słowo. Nie warto zwalać jednak całej winy na nas rodziców, że nie chcemy mieć dzieci, czy więcej dzieci. Z pewnością duży wpływ na tego typu decyzje ma miejsce w którym żyjemy. Powiedzmy sobie szczerze wsparcie dla rodzin z dziećmi, traktowanie ciężarnych, system edukacji, czy ogólnie warunki życia w Polsce słabo motywują do powiększania rodziny. Jednak to się raczej szybko nie zmieni i nie ma co narzekać. Cóż mogą poradzić Wam na zakończenie. Na pytanie czy warto mieć dzieci, odpowiem: TAK! nie ma co do tego wątpliwości. Mimo trudności i wyzwań które się z tym wiążą, nagroda jest nieporównywalnie większa. Czy warto mieć więcej niż jedno dziecko? : TAK! Obserwowanie jak rozwija się więź między rodzeństwem jest bezcenne. Wręcz chcesz aby kochali się nawzajem bardziej niż rodziców. Dwójka to prawdziwe spełnienie, dwie połówki, komplet. Także, do roboty! PT
nie chcę mieć więcej dzieci